12
Aug

Miłosne pomieszanie z poplątanym

autor: J.,  kategoria: Mój notatnik   

Siedząc w wygodnym fotelu otoczona blaskiem świec zastanawiam się nad pewną historią pewnej osoby czy fikcyjną czy prawdziwą los pokarze:

Znajoma, mojej znajomej ma znajomą która zna „ją”. Dziwna sama w sobie istota, ciągle za czymś goni, ciągłe czegoś szuka, niby wie o co chodzi na świecie, ale gdzieś chwilami się mota. Przez część swojego życia spotykała wielu mężczyzn, wielu, wielu mężczyzn każdy z nich kradł jej część cennego czasu. Każdy był na swój sposób inny, dziwny, niepowtarzalny, ale zawsze czegoś brakowało do pełni szczęścia. Pewnego wieczoru znalazła się w miejscu, gdzie diabeł mówi dobranoc. Nie miała szampańskiego nastroju na zabawę… ale miejsce było na tyle magiczne, że grzechem byłoby się nie bawić. Po dłuższym szaleństwie zrobiła sobie przerwę, stanęła w holu oparta o ścianę niczym mebel. Nagle poczuła jak jej ciało drży, podniosła głowę i zobaczyła „jego”. On pełen chłopięcego uroku, o czarującym niewinnym uśmiechu i zabójczym spojrzeniu. Patrzyli na siebie przez dłuższa chwilę… Coś ich do siebie ciągnęło, pożądanie, chęć poskromienia rządzy drugiego. Widzieli się kilka razy, ale szybko się rozmyła ta historia. Nie mieli wspomnień, wspólnych marzeń, niczego co mogłoby im przypominać o sobie. Czas leciał dalej kolejni mężczyźni, kolejne porażki… Pewnego wieczoru siedząc we łzach odważyła się napisać do „niego”. Nie spodziewała się odpowiedzi ale, wiadomo jak życie bywa przewrotne i zagmatwane czasami. Doczekała się odpowiedzi, była równie zaskakująca co dziwna. Każda następna wywoływała coraz większy uśmiech na twarzy, coraz więcej emocji temu towarzyszyło, coraz większa tęsknota.  Wymienili ze sobą kilkanaście maili i historia dobiegła końca tak szybko jak się zaczęła tak szybko się skończyła. Jakież to dziwne, że zawsze na myśl o nim dostawała dreszczy, kiedy ją tulił serce jej biło bez opamiętania czy to nie miłość? Jednak życie toczyło się dalej „on” gdzieś tam „ona” gdzieś tu, każdy żył swoim życiem ze swoimi problemami ze swoją tęsknotą za czymś. Los dał im jeszcze jedną szansę jeszcze jedno spotkanie jeszcze jedno 5 minut. Po kilku latach spotkali się… Z każda spędzoną chwilą „ona” zaczynała dostrzegać w nim „chłopca sprzed laty”, to spojrzenie, ten uścisk. Niestety z dnia na dzień nie można wywrócić życia do góry nogami. Czy można?

….serce biło mocniej z każdą minutą, ale to nie miłość?! to przyjaźń połączona uczuciem. Takie „miłosne pomieszanie z poplątanym”

Dedykuję tą historię wszystkim tym którzy nie bali się rzucić uczuć na głęboką wodę i stanąć do walki o miłość. A także tym którzy bojąc się nie zrobili nic, co mogło by na zawsze zmienić bieg wydarzeń ich życia. Pamiętajcie los bywa okrutny, przewrotny ale czasem potrafi zaskakiwać swoją szczodrością nie marnujcie szans, okazji… Bo kto nie próbuje ten nie żyje!

J.

16
Jul

Niezwykli Ludzie

autor: J.,  kategoria: Mój notatnik   

W życiu każdego z nas zdarzają się złe rzeczy, dobre rzeczy i zawsze mamy przy sobie jedną lub wiecej duszyczek, które nas wspieraja jak mogą. Czasem krzykiem, czasem rozmową a czasem pomagają nam choć sami nie widzimy tego.

Kocham Was wszytkich! Dziękuję, że jesteście nadal przy mnie pomimo mojego “strasznego” charakteru

J.

27
Apr

Dziecięcy sen…

autor: J.,  kategoria: Niezwykłe opowieści, Senne tajemnice   

Będąc dzieckiem każdy z nas miał mały senny koszmar. Jedni pamiętają inni chcą zapomnieć, a jeszcze inni kompletnie nie zwracają na to uwagi. Jak byłam małym szkrabem to często zdarzało mi się łazikować w nocy po mieszkaniu albo budzić się przy łóżku. Nigdy nie zapomnę swojego dziecięcego snu. Taki mały koszmar, z upływem lat zaczynam się zastanawiać czy miał on jakieś ukryte przesłanie. Zamykając oczy przenosiłam się w dziwne miejsce, stałam na skale otoczona mrokiem było tak strasznie ciemno, że strach paraliżował moje ciało i nagle pojawiał się za mną ktoś, jakaś postać która energicznym ruchem zepchnęła mnie w dół. Lecąc nie czułam strachu lecz ciepło im niżej tym cieplej i jaśniej. Gdy światło było juz bardzo wyraźne otoczenie zaczynało parzyć i piec. Senny koszmar kończył się w momencie spotkania z czymś bardzo gorącym i zamiast leżeć grzecznie w łóżku to budziłam się obok…

J.